Your address will show here +12 34 56 78
Czasem trzeba się ponudzić
  • Text Hover
Jeździłam na wszystkie potrzebne kursy, brałam udział w warsztatach, szkoleniach, spotkaniach. Z czasem stałam się opiekunką na próby przewodnikowskie i harcerskie, dołączyłam do Zespołu Kadry Kształcącej naszego Hufca i ogólnie rzecz biorąc byłam możliwie wszędzie i robiłam możliwie wszystko. Każda prośba, każda propozycja - zgadzałam się na wszystko. 
 
Zacznijmy od początku

Od 2013 roku pełniłam funkcję przybocznej i drużynowej drużyny żeńskiej, następnie drużyny wędrowniczej koedukacyjnej, potem przejęłam funkcję komendantki Szczepu, z czasem funkcję Namiestniczki. Oczywiście w międzyczasie często słyszałam "Asia masz za dużo na głowie"  -
i traktowałam to jak okazję do udowodnienia innym, że dam radę, a czasem jak komplement -
w końcu panowałam nad wszystkim i robiłam to “mistrzowsko”. 2 lata temu dla mnie brzmiało to jak całkowite instruktorskie spełnienie, coś z czego powinnam być dumna i coś czym mogę inspirować instruktorów.
 
Jednak w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że nie mogę swoją historią inspirować innych instruktorów, bo widzę ją jako sukces, który osiągnęłam poprzez błędy. Błędy, ponieważ tkwiłam w myśleniu - które poniekąd wynikało z sytuacji jaką spotkałam wchodząc do kadry, a poniekąd z mojego podejścia - że jeśli ja tego nie zrobię, to nikt tego nie zrobi. Że jeśli ja się nie zaangażuje to nie będę już superinstruktorką. Jednocześnie myślałam, że jeśli się czegoś nie podejmę to zaszkodzę innym - a przecież nie wolno mi szkodzić innym. 
 
Harcerski pracoholizm

Ale w końcu zmądrzałam, dojrzałam i nagle okazało się, że mam wokół siebie mnóstwo instruktorów, którzy zrobią coś równie dobrze a nawet lepiej ode mnie. Uświadomiłam sobie że mogę im zaufać i wierzę w nich. Zrozumiałam, że nie mogę nad wszystkim panować. I w końcu - co okazało się przełomem - zauważyłam że zabrakło mi czasu dla siebie, chwilki oddechu - tak niepozornej, ale tak ważnej.
 
No i zmieniłam swoje myślenie - nadal pełnię swoje funkcje, wywiązuje się z nich w 100% i żadnej nie zaniedbuje, ale uczę się mówić nie, akceptować to, że nie mam tyle czasu, by zadowolić wszystkich, by zorganizować wszystko. Ustaliłam swoje priorytety, zaczęłam szanować swój czas i nawet bardziej doceniam tych, z którymi pracuję.  Uświadomiłam sobie, że sama siebie doprowadziłam do harcerskiego pracoholizmu i że już nie marzę o byciu najlepszą - ja marzę o tym żeby się ponudzić. Jednak największą zaletą tej zmiany było według mnie to, że przekazałam pałeczkę innym instruktorom. Dzięki temu, że odpuściłam pewne zadania i funkcję to oni nauczyli się tego, czego ja miałam się nauczyć i zostali za to docenieni. I fakt, że to oni teraz przykuwają wzrok innych instruktorów i harcerzy, i że to o nich się mówi napawa mnie niewyobrażalną radością i dumą.
 
Fajnie wiedzieć, że nie da się rady 

Nie udałoby mi się zmienić swojego myślenia, gdyby nie wsparcie kilku wyjątkowych osób, które długo przede mną widziały z jakim problemem się borykam i od których słyszę dziś, że są ze mnie dumni, ale nie dlatego że pełnię 5 funkcji naraz, lecz dlatego że nauczyłam się mówić, iż najzwyczajniej w świecie nie dam rady. Pełnijcie swoje funkcję tak dobrze jak tylko potraficie, ale nie bójcie się powiedzieć “stop”. Uczcie się asertywności, nie bójcie się przyznawać do własnych słabości i proście o pomoc - bo to są cechy tych najodważniejszych.
/ 03.11.2018
Asia Barełkowska
komendantka Gustawa
Czytaj także: