Your address will show here +12 34 56 78
Erasmus + Suomi 
  • Text Hover
Istnieje wiele różnych sposobów na poszerzenie wiedzy, ale mówi się, że nic tak nie rozwija jak podróże. Dlatego udaliśmy się do Finlandii, aby dowiedzieć się jak najwięcej o tym kraju i różnicach między fińskim skautingiem a polskim harcerstwem.

Nasza wyprawa przy pomocy programu Erasmus odbyła się w środku maja. Wybraliśmy się do Finlandii, aby wymienić się wszelakimi doświadczeniami związanymi ze skautingiem, jak również zapoznać się lepiej z naszymi znajomymi z północy. Za miejsce docelowe naszej wyprawy obraliśmy Helsinki, jak również okolice stolicy. Do takiego a nie innego wyboru przyczyniły się dwie rzeczy: duża liczba tanich lotów z Polski oraz fakt, iż nasi znajomi skauci z wymiany mieszkali na przedmieściach Helsinek.
Znaczną część czasu spędziliśmy poza stolicą. Gdy już w niej kilka razy byliśmy to w towarzystwie naszych nowo poznanych znajomych. Mieliśmy wtedy okazję poznać metropolię ich oczyma, jak również zwiedzić parę ciekawych oraz rozwijających atrakcji takich jak muzea: narodowe, sztuki współczesnej, czy historii naturalnej. W których to poznaliśmy historię Finlandii, zobaczyliśmy świetnie przygotowane wystawy różnych gatunków zwierząt, a także zostaliśmy zabrani na wycieczkę elektroniczną autokarem do Peru.
Nie spędziliśmy jednak całego tego czasu w miejskiej dżungli, bowiem co to byłby za harcerz, który siedzi cały czas pośród betonowych ścian? Wybraliśmy się więc na kilkudniową podróż do Parku Narodowego Nuuksio, który nas oczarował. Zanim o tym napiszę warto wspomnieć o miejscu, w którym to zostaliśmy przyjęci przez fińskich skautów.

Harcówka
Drugiego dnia pobytu w Finlandii po raz pierwszy spotkaliśmy naszych nowych znajomych, którzy zaprowadzili nas do naszej pierwszej bazy wypadowej, czyli harcówki ich hufca. Przeżyliśmy nie lada szok porównując naszą, która ma zaledwie 3 małe pomieszczenia znajdujące się w piwnicy, do drewnianego domku stojącego niedaleko lasu. Można byłoby ją określić nie mianem harcówki, lecz harcówy.
W chatce znajdowało się jedno spore pomieszczenie przypominające magazyn z różnymi przyborami biurowymi. Zaraz obok niego mieściła się kuchnia wraz z kilkoma kanapami i sporym stołem. Z jadalni prowadził korytarz do 3 pozostałych pokoi. Dwa z nich zostały urządzone na miejsca spotkań czy obrad, gdzie znajdowały się stoły i ławki.
W ostatnim największym ze wszystkich pomieszczeń mieściła się mała ścianka wspinaczkowa, jak również niezwykle długi stół, przy którym mogło się pomieścić do 30 osób. Ponadto w domku znajdowały się 2 łazienki, w tym jedna, która ku naszemu zadowoleniu posiadała nie tylko prysznic, ale również saunę, w której, co prawda częściowo na stojąco, ale wszyscy się zmieściliśmy.
Może to być zdumiewające, że Finowie mieli w harcówce saunę. Jednak pamiętajmy, że mieszkańcy krainy tysiąca jezior uwielbiają spędzać czas w ten sposób, a w Finlandii jest 2,3 mln saun na 5,5 mln mieszkańców. Mając tę wiedzę, nie jest to tak zaskakujące. 

Park Narodowy Nuuksio
Po wygrzaniu się przy ciepłym piecyku przyszedł jednak czas na wyruszenie z wygodnego domku. Zarzuciliśmy więc plecaki, pożyczyliśmy namioty od naszych znajomych Finów i udaliśmy się busem do parku narodowego znajdującego się godzinę drogi z Helsinek.
Tam korzystając ze ścieżek - latem idealnie nadających się do pieszych i rowerowych wycieczek, natomiast zimą mogąc równie dobrze spisywać jako trasy do nart biegówek - udaliśmy na wyprawę pośród fińskiej fauny i flory. Podczas spaceru mogliśmy zauważyć mnóstwo zarówno małych jak i dużych jezior, które były przepełnione pitną wodą – oczywiście po przegotowniu. Przynajmniej tak powiedzieli nam nasi znajomi skauci, jak na ten moment nadal żyjemy po kilku czajnikach zrobionej przy użyciu tej wody.
Trasa w większości wypadków była prosta i nie mieliśmy większego problemu w przemieszczaniu się. W trakcie wędrówki musieliśmy co chwila to wchodzić na górkę, a to za chwilę z niej schodzić. Było tak ponieważ większość jezior zajduje się w polodowcowych dolinach, które są poprzedzielane skalistymi wzgórzami. Największą trudność spawiały nam tereny podmokłe, które to niekiety występowały przy mniejszych ścieszkach zaraz przy jeziorze. Musieliśmy przez to skakać niczym żaby z jednego kamienia, bądź korzenia, na drugi mając przy tym niezłą frajdę. Rozbawiło nas, co równie zaskoczyło, że niektóre strumyki, czy bagniska, są całe zamarznięte, bądź pokryte grubą taflą zmrożonego śniegu – odziwo nawet w maju zdarza im się mieć jeszcze trochę śniegu, chodziaż sądząc po minach naszych gospodarzy nawet dla nich był to niecodzienny widok.
Podczas wędrówki zdaliśmy sobie sprawę, iż park nie jest jedynie bardzo dobrze przemyślany pod względem wędrówek, lecz również innych potrzeb. Co chwila mogliśmy po drodze znaleść ekologiczną toaletę, która niekiety miała nawet papier toaletowy, bądź małe schronienie nadające się do tego, żeby osłonić 5 osób przed wiatrem podczas nocy.
Nam przypadkiem udało się natrafić na całkiem spory, stojący nad jeziorem, domek, w którym cała nasza grupa mogła się w nim wieczorem schornić. Towarzyszył nam tego dnia ogień ze specjalnie zaprojektowanego paleniska, gdzie w razie potrzeby podróżni mogli usiąść i coś ugotować. Ponadto zawsze niedaleko schronienia stoi drewutnia, w której jest trzymana duża ilość sczap drewna, jak również siekiera, z której można skorzystać w razie potrzeby porąbania ich na drobniejsze części.

Różnice
Głównym celem naszego wyjazdu była wymiana doświadczeniami. Od samego początku byliśmy ciekawi jak wygląda u skauting w Finlandii, więc zasypaliśmy ich pytaniami. Udało nam się dowiedzieć, że występują małe drużyny wędrownicze zrzeszające dosłownie kilka osób, co pozwala nawiązać bliską więź ze wszystkimi, oraz nie istnieją tam szczepy tylko osobne drużyny działające pod hufcem. Gdy podpytaliśmy się o obóz dziewczyny opowiedziały nam, że nie jeżdżą na trzytygodniowe obozy, ale jedynie na dwutygodniowe.
Lecz nie to nas najbardziej zaskoczyło, bowiem przyszła kolej na fakt, że letnie wyjazdy są organizowane w stanicy, do której to jeździ aż 1000 osób. Dla nas było to lekkim szokiem zważywszy na niesamowite tereny jakie widzieliśmy, jak również to, iże wszyscy z naszego hufca budujemy sami obozy w lesie.
Innym razem, kiedy zostaliśmy zdumieni przez fińskie zwyczaje, znaleźliśmy nietuzinkowe proporce. Wisiały one w trzech salach służących do spotkań. Zostały one wykonane z bycia ozdobą, bądź pamiątką dla całej drużyny, a nie by zabierać je na apel obozowy, jak my to robimy.
 Najczęściej były one w kształcie zwierząt bądź je przedstawiały. Ponadto zawsze na nich mieściła się napisana bądź wyszyta nazwa drużyny. Przeważnie proporce były zrobione z różnych kawałków tkanin, papieru, bądź materiału przypominającego skórę. Każdy był niepowtarzalny, niektóre były w owalne, a jeszcze inne na planie kwadratu czy trójkąta. Moim zdaniem elementem, który mi się najbardziej podobał były wkomponowane imiona wszystkich członków drużyny na proporcu, co sprawiało, że wszystko wydawało się być niezapomniane i niezwykle sentymentalne.
W domku wpadła nam jeszcze w oko oprócz proporcy gablota z naszywkami, odznaczeniami oraz sprawnościami. Dowiedzieliśmy się, że w Finlandii istnieją różne kształty plakietek sprawności w zależności od wieku. Dla najmłodszych są w kształcie trójkąta, a dla starszych prostokąta.

Erasmus +
Aby zrealizować nasz wyjazd do Finlandii skorzystaliśmy z programu Erasmus +, a dokładniej z akcji KA1, która polegała na „mobilności kadry edukacji szkolnej” (teraz się to nazywa „Mobilność edukacyjna”). Celem tego projektu była poprawa jakości pracy placówki oświatowej przez udział pracowników w zagranicznych kursach, jak również i szkoleniach podnoszących kompetencje.
Do spełnienia tych wymagań projektowych każdy z nas, bądź kilka osób musiało przygotować zajęcia rozwijające zarówno nas, jak i fińskich skautów. W naszym przypadku były to chociażby zajęcia na bazie książki Marshall B. Rosenberga „Porozumienie bez przemocy”, z której to wynieśliśmy jak lepiej możemy komunikować i rozumieć potrzeby drugiej strony. Również przeprowadziliśmy ćwiczenia teatralne w oparciu o metodę Stanisławskiego oraz, przeprowadziliśmy debatę wzorowaną na parlamencie europejskim, aby poszerzyć naszą wiedzę na temat parlamentaryzmu i polityki.
Taki projekt może być zgłoszony i zrealizowany zarówno przez jeden szczep, jak również przez większą grupę osób zrzeszoną w jednym bądź kilku hufcach (w naszym akurat brało udział kilka osób z jednego hufca). Zazwyczaj czas realizacji takiego projektu zajmuje od roku do półtora – nam niestety zajęło to więcej czasu z powodu pandemii. Podczas całego procesu utrzymuje się regularny kontakt z wyznaczonym przez Erasmus + opiekunem, który służy pomocom i radzi jak przejść przez cały proces.
Ktoś może sobie pomyśleć, to wszystko brzmi bardzo pięknie, ale co z finansami? Czy każdy ma płacić za siebie, czy może trzeba zbierać i prosić we wszystkich miejscach o fakturę niczym na wyjeździe na obóz? Otóż całe szczęście nie, Erasmus działa na takiej zasadzie, że jeszcze przed wyjazdem oszacowuje się koszty danej ekspedycji, otrzymuje się pieniądze, a na wyjeździe trzeba zmieścić się w sumie i zapisać jaka kwota na co została wydana.
Dla osób zainteresowany załączam opis akcji zarówno starszej, z której to my korzystaliśmy, jak i tej nowszej, z którą wszystkich zainteresowanych gorąco zapraszam do zapoznania się.


https://2014-2020.erasmusplus.org.pl/akcje/akcja-1-edukacja-szkolna/
https://erasmus-plus.ec.europa.eu/pl/programme-guide/part-b/key-action-1

Marek Matoła
/ 11.2022
Czytaj także: